W ramach dyskusji politycznych w Nowej Lewicy przy okazji debaty o konflikcie izraelsko-palestyńskim przetłumaczyliśmy klasyczny teksy anty-kremlowskiego nurtu marksizmu na ten tamat.
Jest on dostępny pod linkiem:
http://socjalizm.files.wordpress.com/2008/12/deutscher.pdf
Zaszufladkowany do: News
Nowa Lewica zaprasza do udziału w tegorocznych obchodach Święta Pracy.
Rozpoczną się one o godzinie 10:00 na Rondzie de Gaulle’a od wiecu.
Przewidziana jest też prezentacja nowych utworów “Jeremy Red Band”.
Następnie uformowany zostanie pochód, który uda się tradycyjną już trasą aż na pl. Grzybowski, gdzie zakończy się opodal kamienia upamiętniającego bohaterską śmierć bojowców PPS w 1905 roku.
Zasadnicze hasła pochodu to: “Mniej, więcej! Mniej pracować, więcej
zarabiać!”, “Mieszkanie dla każdego”, “Żadnych eksmisji!”, “Wałbrzych,
Warszawa – wspólna sprawa” oraz zainicjowane na ostatniej manifie “Stop
wojnie” hasło: “Bez tarczy, bez wojen, jesteśmy za pokojem!”
Po pochodzie, o godz. (mniej więcej) 14:00 przy ul. Dobrej 33/35 w
Jadłodajni Filozoficznej rozpocznie się część kulturalno-oświatowa
obchodów. W programie pokaz filmu o przemianach w Wenezueli,
degustacja dań kuchni wenezuelskiej i tańce w rytmie salsy.
z socjalistycznym pozdrowieniem
Nowa Lewica
Zaszufladkowany do: News
Pogrzeb odbędzie się 15 kwietnia (wtorek) na Cmentarzu Komunalnym Północnym (Wólka Węglowa). Rozpoczęcie o godz. 10.15 przy Bramie Głównej.
Zaszufladkowany do: News
8 kwietnia zmarł w Warszawie historyk, znawca wolnomularstwa, działacz trockistowski prof. Ludwik Hass.
Urodził się 18 listopada 1918 roku w Stanisławowie (obecnie Iwano-Frankowsk na Ukrainie). Studiował historię na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Od 1936 roku członek Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej, z którego został usunięty za trockizm. Jako członek trockistowskiej organizacji “Bolszewików-Leninistów”, został w 1939 roku aresztowany, skazany na 8 lat obozu pracy i dożywotnie zesłanie.
Dopiero w 1957 roku Hass mógł powrócić do Polski. Działał w Klubie Krzywego Koła. Skazany na więzienie go za rozpowszechnianie „Listu Otwartego” autorstwa Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. W latach 70. zainteresował się historią masonerii.
W latach 80-tych działał w grupie „Walka Klas”, w latach 90-tych aktywnie wspierał Nurt Lewicy Rewolucyjnej, publikował na łamach pisma socjalistycznego „Dalej!”
Napisał wiele książek w tym o tematyce masońskiej m.in.: “Sekta farmazonii warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Warszawie (1721-1821)”, “Masoneria polska XX wieku. Losy, loże, ludzie”, “Wolnomularstwo rosyjskie w podziemiu 1822-1921″, “Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821-1999. Słownik biograficzny”.
Na temat polskiej inteligencji i ruchu pracowniczego opublikował m.in. prace: “Postawy polityczne i aktywność klasy robotniczej (1918-1939), „Inteligencji polskiej dole i niedole. XIX i XX wiek”, „Trockizm. Od Lewej Opozycji do Czwartej Międzynarodówki”.
Zaszufladkowany do: News
Czy w Polsce istnieje społeczeństwo klasowe? Nie można mieć co do tego cienia wątpliwości. Polska Agencja Prasowa a za nią „Gazeta Wyborcza” doniosła ostatnio o wyjątkowych cierpieniach socjalnych Henryka S., jednego z bohaterów wystąpień Marca 1968 r.
Otóż Henryk S., który przez ostatnie kilkanaście miesięcy był dyrektorem archiwum MSZ, ostatni raz przyszedł do pracy w piątek 7 marca. Jak donosi przejęta Polska Agencja Prasowa: „O powodach swej decyzji Henryk S. nie chce rozmawiać. ‘Odchodzę na własną prośbę’ – ucina. Nie jest jednak tajemnicą, że S. nie satysfakcjonowała praca na obecnym stanowisku.
Do archiwum MSZ trafił pod koniec 2006 r. prosto ze stanowiska szefa prestiżowego departamentu Ameryki. Decyzję o odstawieniu go na boczny tor podjęła ówczesna szefowa resortu Anna Fotyga. Po zmianie rządu S., który cieszy się opinią znakomitego fachowca od spraw amerykańskich i bezpieczeństwa międzynarodowego, liczył na powrót z zesłania (archiwum MSZ znajduje się na obrzeżach Warszawy) i objęcia stanowiska dyrektora któregoś z ważnych departamentów w resorcie”.
Cóż, w kraju gdzie liczbę bezrobotnych liczy się w milionach, z którego dwa miliony ludzi wyjechało za chlebem do innych krajów Unii Europejskiej nieszczęście Henryka S. polegające na byciu „jedynie” skromniejszym dyrektorem na obrzeżach Warszawy (doprawdy szczyt „zesłania”!) wydaje się dość zabawne. Miliony biednych ludzi, w sprawach których nie interweniuje PAP, mają te cierpienia Henryka S. głęboko w czterech literach a podobne njusy jedynie ich wk…. Ponieważ dyrektorzy PAP zapewne tego nie rozumieją dedykujemy więc im pod rozwagę starą klasową mądrość: „Syty głodnego nie zrozumie”.
W. L.
Zaszufladkowany do: News
Maciej Guz, robotnik, trockista, radykał związkowy, w latach 2004-2006 pracował jako ochroniarz dla firm Solid Security, Grupa Solid i Spółka Solid. Przed warszawskim sądem 3 marca 2008 r. odbyła się rozprawa z jego powództwa o ustalenie stosunku pracy. Powód (Maciek) stara się dowieść, że wykonywana przez niego praca nosiła wszelkie cechy umowy o pracę, a nie jak utrzymuje Solid (w trzech postaciach) cywilno-prawnej umowy zlecenia.
Na wstępie rozprawy sąd pyta adwokata pozwanej spółki ochroniarskiej czy dysponuje dokumentami ewidencjonującymi czas pracy. Tamten odpowiada, że nie, bo nie przechowują takich dokumentów. Na co zgłasza się Maciek Guz i wręcza sądowi wielkie pliki papieru z zestawieniami czasu pracy skserowanymi z dzienników dyżurów. Adwokat „Solidu” żąda oryginałów. Maciek wyciąga z plecaka wyniesione z firmy przez niego i kolegów dzienniki i wręcza je sądowi jako materiał dowodowy.
Pojawia się problem z prawnikiem Solidu. Nie ma oryginału umowy zlecenia, na podstawie, której występuje w sądzie. Przedstawia kopię. Sąd zwraca uwagę, że aktach jest inna umowa. Prawnik przyznaje, że otrzymuje do podpisania liczne umowy i że może się to rzeczywiście mieszać… Jest ofiarą tego samego szwindlu. Wykonuje pracę etatową, a podpisuje z Solidem umowy zlecenia.
Zeznaje kierownik pełniący oficjalnie w firmie funkcje inspektora i bezpośredniego zwierzchnika Maćka Guza. Kierownik też pracował we wszystkich trzech firmach: Solid Security, Grupa Solid i Spółka Solid. Miał pod swą pieczą kilkadziesiąt obiektów, nadzorował pracę ochroniarzy i pracę swą wykonywał jednocześnie w imieniu wszystkich trzech spółek.
Sąd i adwokat z urzędu, którego wywalczył sobie Maciek przesłuchując świadka ustalili, że praca na jednym obiekcie odbywała się w ten sposób, że po upływie maksymalnej dopuszczalnej przez prawo pracy liczby godzin, pracownik zmieniał plakietkę np. z Solid Security na Grupa Solid i w tym samym mundurze „Solidu” stróżował dalej. Pracownik wykonywał pracę pod nadzorem, nie miał prawa decydować o tym, którego dnia i na jakim obiekcie będzie pracował. Gdyby był zleceniobiorcą, jak utrzymuje Solid miałby swobodę wyboru czasu i miejsca pracy, podlegał jednak dyscyplinie służbowej jak każdy pracownik etatowy. Ponieważ płacono zaledwie 4 złote netto na godzinę ciągle brakowało pracowników. Zmuszało to firmę do wydłużania czasu pracy, stąd kombinacja z trzema firmami „Solid”, dla ominięcia przepisów. Płacę podstawową, równą ustawowej płacy minimalnej wypłacano z kasy jednej spółki, a nadgodziny z drugiej. To jeszcze jeden niezbity dowód, że kierowano się normami prawa pracy, co przy cywilnoprawnej umowie zlecenia z pewnością nie miałoby miejsca.
Sąd pytał kierownika po kolei według kodeksu pracy o wszystkie cechy charakterystyczne dla umowy o pracę. Na wszystkie pytania otrzymał odpowiedzi świadczące, że powództwo o ustalenie, że Maćka Guza łączył z „Solidem” stosunek pracy, a nie umowa zlecenie, jest zasadne. Wiele więc wskazuje na to, że Maciek wygra ten proces, co wiąże się z wieloma świadczeniami ze strony firmy „Solid”, które będzie można dalej wyprocesować. Sprawa ta ma ogromne znaczenie, bo za Maćkiem może teoretycznie podobne pozwy złożyć 9, 500 pracowników. W sprawie takich właśnie oszukańczych praktyk firm ochroniarskich protestowali w ostatnich dniach ochroniarze w kominiarkach przed Kancelarią premiera Tuska.
Obecnie Maciek jest kierowcą MZA. Kiedy się zgłosił na kurs odrzucono jego podanie z racji wieku (51 lat). Odpisał, żeby uruchomili z powrotem Oświęcim dla takich jak on, za starych żeby zarobić na utrzymanie. Poskutkowało wezwali go na kurs, który ukończył.
Piotr Ikonowicz
Zaszufladkowany do: News
Zobacz relację na lewica.pl i zapis video:
http://www.lewica.pl/?id=15800
http://pl.youtube.com/watch?v=JGxIVXXPer4
Zaszufladkowany do: News
Ukazanie się książki Slavoja Żiżka “Rewolucja u bram. Pisma Lenina z roku 1917″ w polskich realiach otworzyło nowy etap w dyskusji nad problemami przyszłości lewicy. Tym razem spór dotyczy oceny leninizmu jako pewnego zespołu idei i typu postawy politycznej, które mogłyby inspirować socjalistów w XXI wieku.
Mamy nadzieję, że przedkładany przez nas czytelnikom tekst Piotra Kendziorka, mimo (a może właśnie wskutek) swojej kontrowersyjności może służyć klaryfikacji tych zagadnień, które w kręgu radyklanej lewicy często są przedmiotem prostego emocjonalngo utożsamienia z tradycją marksizmu boszewickiego lub jego totalnego odrzucenia.
Cena broszury (40 stron) – 6 PLN.
Poniżej link do okładki:
http://socjalizm.files.wordpress.com/2007/10/lenin.pdf
Zaszufladkowany do: News
Te wybory parlamentarne uświadomiły chyba jeszcze raz wszystkim, że konieczne jest porozumienie niekoncesjonawanej lewicy. W odbiorze społecznym bowiem nie ma w Polsce autentycznej formacji lewicowej. O LiDzie można bowiem powiedzieć tyle, że lewicowy na pewno nie jest i nie ma w nim żadnej koncepcji na lewicowość. Takie zaś partie jak choćby Nowa Lewica, Polska Partia Pracy, Racja Polskiej Lewicy, nie mogły się przebić przez kontrolowane przez prawicę media, nie silące się nawet na pozory stwarzania równych szans dla uczestników wyborów.
Jedyne co może cieszyć w tych wyborach – bo przecież nie słabe wyniki lewicowych kandydatów z NL i PPP - to odstawka od premierostwa Jarosława Kaczyńskiego – polityka pogardzającego prostymi ludźmi (słynne „Spieprzaj dziadu”).
Przed polską lewicą cztery lata do następnych wyborów, które po pierwsze powinny być wypełnione pozytywistyczną pracą u podstaw aby ludzie pracy poczuli, że naprawdę tylko ktoś kto żyje wśród nich jest w stanie reprezentować ich interesy. Po drugie zaś, pozostaje patrzeć liberalnej władzy na ręce i alarmować gdy będzie dochodziło do ataków na prawa socjalne. Bierzmy się więc do roboty!
Zaszufladkowany do: News
Jak donosi “Rzeczpospolita”, Wiesław Okoński, znany na Śląsku biznesmen z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wyrzucił dyscyplinarnie z pracy kobietę, kiedy okazało się, że zaszła z nim w ciążę. Między politykiem a Beatą N. istniała klasyczna zależność służbowa: ciężarna była asystentką w Klubie Parlamentarnym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a Wiesław Okoński – posłem IV kadencji. Kobieta przez trzy lata walczyła o alimenty. O swojej tragedii poinformowała m. in. Krzysztofa Janika, ówczesnego szefa Klubu Parlamentarnego SLD, ale zbył ją i nie udzielił żadnej pomocy.Okoński do sądu nie przyszedł ani razu, zawsze wysyłał adwokata. Sąd w Gliwicach zasądził wreszcie alimenty: 800 zł na miesiąc, ale Okoński uznał, że to za dużo, gdyż ma niepracującą żonę i syna studenta na utrzymaniu, a w firmie Robud, której jest właścicielem, zarabia 1300 zł.
Tymczasem ostatnio jego firma za 52 mln zł z Ministerstwa Infrastruktury wybudowała osiedle dla osób wysiedlonych z terenów, przez które będzie przebiegać droga ekspresowa. W oświadczeniach majątkowych Okoński wymienił m. in. dom wart pół mln zł i zespół terenów rekreacyjnych z hotelem oraz kortami tenisowymi o powierzchni 1,31 ha wyceniony na 3,5 mln zł.
Warto pamiętać tę historię gdy kolejny raz SLD będzie fałszywie przedstawiał się jako partia pro-kobieca.
Zaszufladkowany do: News
Pobierz: http://socjalizm.files.wordpress.com/2007/09/ulotkaikon.pdf skseruj, rozdaj. Od poniedziałku, od godz. 10.00 możesz przyjść na Aleje Jerozolimskie 30 i pomóc nam rozdawać ulotkę. Kontakt: 501 - 183 - 759.
Zaszufladkowany do: News
Zaszufladkowany do: News
Marek Mądrzejewski: Listy zamknięte i co się okazuje? Okazuje się, że były lider PPS, twórca ugrupowania Nowa Lewica, Piotr Ikonowicz, to jedynka na warszawskiej liście Samoobrony. Co łączy ugrupowanie Piotra Ikonowicza z Samoobroną?
Mateusz Piskorski: Otóż w 2000 roku Piotr Ikonowicz i Andrzej Lepper współpracowali w bardzo głośnych akcjach, w bardzo głośnych inicjatywach dotyczących blokowania eksmisji ludzi na bruk z mieszkań. To wtedy ta współpraca była chyba taka najściślejsza. Później ta współpraca nieco się rozluźniła. Piotr Ikonowicz wybrał nieco inną formułę funkcjonowania na scenie politycznej, taką formułę, którą można określić bardziej mianem formuły dyskusyjnej, on zaczął funkcjonować w różnego rodzaju lewicowych kółkach dyskusyjnych, na forach lewicowych, mniej interesował się tą bieżącą polityką.
Ale myślę, że Piotr Ikonowicz stwierdził, iż nadszedł w tej chwili czas na to, aby zbudować realną lewicową alternatywę na polskiej scenie politycznej. Polska tej lewicy potrzebuje. Ja myślę, że w dużej mierze takim katalizatorem decyzji, dojrzewania do decyzji takiej, a nie innej Piotra Ikonowicza było między innymi pojawienie się LiD-u, pojawienie się właśnie formacji, która wycierając sobie twarz, mówiąc brzydko, hasłami lewicowymi czy szyldem lewicowym, tak naprawdę głosi program w pełni liberalny.
Obecność Piotra Ikonowicza na listach Samoobrony jest dowodem na to, że my – tak jak zapowiadaliśmy wcześniej – jesteśmy otwarci na bardzo różne środowiska polskiej lewicy, nie tylko tej, która wywodzi się w jakimś stopniu czy odeszła z SLD, ale także tej, która zawsze miała swoje bardzo ważne miejsce na polskiej scenie politycznej, niezależne miejsce, bo wiemy, że Piotr Ikonowicz to od wczesnych lat 80. polityk konsekwentnie opozycyjny, konsekwentnie antyestablishmentowy.
(Polskie Radio, Program 1, 28 września)
Zaszufladkowany do: News
W obliczu propozycji Samoobrony startu Piotra Ikonowicza z pierwszego miejsca listy tej partii w Warszawie, w jawnym glosowaniu zarówno zarząd jak i członkowie Nowej Lewicy zdecydowanie opowiedzieli się za przyjęciem tej propozycji. Start Piotra Ikonowicza nie kłóci się ze słuszną zasada “Najpierw ruch społeczny, potem parlament”, gdyż w obecnej rzeczywistości trudno inaczej budować ten ruch, niż poprzez obecność lewicowego przekazu ideowo-politycznego w masmediach.
Obecnie nie grozi nam zdobycie władzy w kraju, a tym samym nie istnieje podstawowe niebezpieczeństwo, przed którym ma w założeniu chronić zasada “Najpierw ruch społeczny, potem parlament” – czyli niebezpieczeństwo oderwania się zasiadających w parlamencie elit od społeczeństwa i od postulatów, które wydźwignęły te elity do władzy.
W dodatku ewolucja Nowej Lewicy w kierunku coraz bardziej demokratycznej i niehierarchicznej struktury wewnętrznej pozwala mieć nadzieję, że gdyby jej przedstawiciel otrzymał mandat poselski i sukces kampanii nie ograniczał się jedynie do dotarcia przez media do tysięcy ludzi pracy z lewicowym programem, to wykonywałby go zgodnie z wola całej partii i pod jej kontrolą. Od dawna część socjalistów i członków NL uważała, że właśnie Samoobrona jest najbardziej anty-establishmentową siłą ze wszystkich liczących się partii na polskiej scenie politycznej. Pamiętajmy przy tym, że start z list Samoobrony to zupełnie co innego niż wstąpienie do Samoobrony, o którym oczywiście nie ma mowy. Niestety, ordynacje wyborcze są tak konstruowane, żeby radykalne i antysystemowe siły miały trudniej, a nie łatwiej, i dlatego samodzielny start NL jest mało prawdopodobny zarówno teraz, jak i w bliskiej przyszłości.
Uważamy start Piotra Ikonowicza za ważny krok naprzód w procesie kształtowania się autentycznie lewicowej siły politycznej w Polsce. Mam nadzieję, że w toku kampanii wyborczej uda nam się zdobyć wielu nowych członków i sympatyków, i że wspólnie zmobilizujemy się, by w tym tak krótkim czasie dać z siebie jak najwięcej i uzyskać jak najlepszy wynik. Zachęcamy: pomóż przy kampanii Ikonowicza! Jeśli chcesz pomóc napisz do nas na mejla: dalejpismo@yahoo.com
Zaszufladkowany do: News
I. Fiasko imperializmu
1. Dwustronny konsensus, dzięki któremu klasa panująca Stanów Zjednoczonych zaakceptowała kampanię wojenną administracji Busha po 11 września 2001 r., w tym inwazję na Irak, załamał się wobec niepowodzeń zaznanych w trakcie okupacji tego kraju. Wewnętrzne debaty amerykańskiego establishmentu nie dotykają jednak tego, co cieszy się wciąż bezsprzecznym uznaniem: ogromnego znaczenia strategicznego kontroli Iraku i rejonu Zatoki. Debaty toczą się raczej nad tym, jak najlepiej ograniczyć koszta operacji irackiej, zapewniając zarazem długotrwałą kontrolę nad tą częścią świata, jak również nad tym, jak zmierzyć się z Iranem. (więcej…)