Rozmowa z Leonardo Boffem, twórcą teologii wyzwolenia
Żaden Kościół nie ma na własność jedynej prawdy. Wszystkie religie zawierają tylko jej cząstkę. To idiotyczne zabijać lub dać się zabić po to, by innym narzucić własną wiarę – mówi Boff, który porzucił stan kapłański i rozstał się z Watykanem.
Leonardo Boff: Mam 68 lat. Urodziłem się w Brazylii i z bólem serca patrzę, jak umiera Amazonia i jej dzieci. Porzuciłem kapłaństwo, ponieważ Watykan żądał ode mnie upokorzeń. Zostało mi tylko słowo.
La Vanguardia: Proszę księdza…
Proszę tak do mnie nie mówić, Watykanowi to się nie podoba.
To jak się do pana zwracać?
Jak pan chce. Ja się nie zmieniłem: przeszedłem do innego miejsca w okopach, lecz nadal walczę na tym samym froncie. Porzuciłem kapłaństwo, ale wciąż działałem jako teolog. Od tego czasu nigdy nie miałem kłopotów z Watykanem.
Proszę mi opowiedzieć swoje życie w trzech odsłonach.
Urodziłem się w Brazylii, studiowałem teologię w seminarium, wstąpiłem do zakonu franciszkanów. Pojechałem do Niemiec na studia teologiczne i wróciłem do Amazonii…
Przydała się tam panu niemiecka teologia krytyczna?
Wyobraźmy sobie teraz pierwszą scenę: jesteśmy w Manaus, stolicy Amazonii, tłumaczę zgromadzeniu księży i świeckich chrześcijan zagadnienie “Jezus w krytycznej wizji nauki” i widzę po ich oczach, że nic z tego nie rozumieją. Jeden z nich pyta mnie: Jak mam głosić tego Jezusa Indianom, którzy umierają na ziemiach należących do wielkich obszarników, ponieważ właściciele wycinają lasy i w ten sposób niszczą ich świat i ich samych? W tym momencie zdałem sobie sprawę, że muszę okazać pokorę i pogodzić się z faktem, że trzeba stworzyć nową teologię, wychodzącą z ich punktu widzenia.
W następnej scenie jestem w Rzymie, siedzę na tym samym krześle, co niegdyś Galileusz i Giordano Bruno…
Na tym, którego używano podczas procesów inkwizycji.
Proces przeciwko mnie prowadził ówczesny kardynał Ratzinger. Wtedy właśnie poczułem z całą mocą, jak bardzo bezwzględny i bezduszny jest Watykan.
Trzecia scena: jesteśmy na Szczycie Ziemi 1992 w Rio de Janeiro. Wychodzę po rozmowie z Dalajlamą. Podchodzi kardynał z rzymskiej kurii i zaczyna mnie strofować: Nie nauczyłeś się, że trzeba milczeć… Damy ci do wyboru: Filipiny albo Korea.
Odmówił pan wyjazdu?
Początkowo się zgodziłem. Spytałem go jednak, czy tam będę mógł mówić, pisać, nauczać… Odpowiedział: Nie, masz siedzieć cicho w klasztorze.
I wtedy odmówił pan posłuszeństwa.
Tak, bo tutaj już nie chodziło o pokorę, która jest cnotą, tylko o upokorzenie, które jest grzechem. Żywa teologia to słowa. Jeśli teolog przestaje ich używać, umiera. Dlatego porzuciłem kapłaństwo.
Nadal realizuje pan swoje powołanie.
Jestem teologicznym cyganem. Będę jednak zdecydowanie bronić swojej wiary, która bynajmniej nie jest jedyną prawdą. W tej kwestii nie zgadzam się z Rzymem
Oni mówią, że prawda jest tylko jedna: ta, którą oni wyznają.
Watykan utrzymuje, że bez Kościoła nie ma zbawienia, a to jest arogancja rodem ze średniowiecza. Duch Boży jest wszędzie, a Bóg, patrząc na ludzkość, widzi wszystkie swoje dzieci, nie patrzy tylko na Watykan.
Według Rzymu to relatywizm moralny.
Rzym boi się różnorodności, tego, co nowoczesne, boi się dnia dzisiejszego i tego, co przyniesie przyszłość. Gdyby pogodził się z faktem, że należy się skupić nie na Kościele, ale na całej ludzkości, mógłby naprawdę zbawić świat.
W jaki sposób?
Przełamując zderzenia kulturowe, które są przyczyną terroryzmu i fundamentalizmu. Musimy zaakceptować fakt, że żaden Kościół nie jest głosicielem jedynej prawdy. Tylko wtedy możemy osiągnąć trwały pokój.
Każdy z nas zna jakiś fragment prawdy, ale nikt nie zna jej całej.
Pięknie tłumaczy to hiszpański poeta Antonio Machado: – Nie dawaj mi swojej prawdy, poszukajmy wspólnie prawdy twojej i mojej, i jej będziemy strzec.
Ci, którzy głoszą jedynie słuszną prawdę, zawsze są uzbrojeni.
Zachód ze swym dążeniem do narzucenia innym swojej prawdy, którą uważa za jedynie słuszną, wszczynał wojny i prowadził politykę wyzysku w różnych miejscach na Ziemi. Wymuszony przez niego system grozi dziś zniszczeniem całej planety, a przecież to dom całej ludzkości.
Amazonia jest w niebezpieczeństwie.
Cała planeta jest w niebezpieczeństwie. Proszę pamiętać, że człowiek powstał z prochu ziemi. Ziemia to my, jeśli ją zniszczymy, sami także zginiemy. Papież, który ostatnio odwiedził Brazylię, powinien przemówić w obronie Ziemi.
To jest przesłanie świętego Franciszka.
Dlatego nadal jestem franciszkaninem. Franciszek jest wciąż żywy, chociaż urodził się 800 lat temu.
Święty ekolog.
Franciszek darzył szczerym uczuciem wszystkie stworzenia na Ziemi. To święty dialogu ze wszystkimi, poczynając od brata wilka, w tamtych czasach budzącego postrach wśród ludzi…
A dziś, grozi mu, biedakowi, całkowite wyginięcie.
Franciszek umiał dojrzeć wspólnotę wszystkich żywych stworzeń i nierozerwalne więzi łączące je z Ziemią i ze sobą nawzajem. Szczęście nie jest możliwe tam, gdzie ludzie wykorzystują innych ludzi i zwierzęta. Imię Adam pochodzi od słowa “adhama”, dobra ziemia.
Ale przecież powiedziane jest: “Zaludniajcie Ziemię i czyńcie ją sobie poddaną”.
To “czyńcie sobie ziemię poddaną” wynika z błędnego tłumaczenia. W biblijnym oryginale te słowa oznaczają “dbajcie o nią” w znaczeniu troski o spuściznę. Traktujemy Ziemię tak, jakby była kopalnią, z której można wydobyć wszystkie bogactwa, a potem porzucić ją i o niej zapomnieć. A przecież Ziemia to my.
Jakie jest pana przesłanie dla bogatej Hiszpanii?
Pamiętajcie, że też byliście biedni i że dziś 20 procent ludzkości posiada 80 procent wszystkich bogactw planety, które powinny należeć do wszystkich.
Co robić w tej sytuacji?
Trzeba przekształcić – na drodze pokojowej, posługując się słowem – system, który eksploatuje naszą Ziemię i sprawia, że wykorzystujemy się nawzajem.
Jak to zrobić?
Musimy sami się zmienić, uświadomić sobie zagrożenie i starać się wpłynąć na nasze władze, wywierając na nie presję za pomocą naszych głosów wyborczych i argumentów. Musimy zrobić wszystko, aby zapobiec cierpieniu i wyzyskowi innych ludzi i zwierząt. Jeśli tego nie zrobimy, to niezależnie od tego, jak bardzo jesteśmy dziś bogaci, zostaniemy z niczym.