Dalej! – magazyn lewicy


Krew, pot i ropa naftowa
sierpień 11, 2007, 3:39 pm
Zaszufladkowany do: Wywiady

 

Kamil Mahdi

 

W ostatnich miesiącach pracownicy irackiego przemysłu naftowego weszli w konfrontację z marionetkowym rządem w Bagdadzie. Kamil Mahdi pisze o ruchu związkowym wykutym w walkach.

 

Iraccy pracownicy przemysłu naftowego stanowią małą część krajowej siły roboczej ale historycznie są jedną z najlepiej zorganizowanych i politycznie świadomych grup. Ich polityka zawsze łączyła bieżące sprawy pracownicze z szerszymi problemami klasy robotniczej i sprawami narodowymi. Jest tak dlatego, że natura ich przemysłu sprowadziła ich do bezpośredniego kontaktu z wielonarodowym kapitałem i jego imperialistycznymi protektorami jak również z poddańczymi lub opresyjnymi rządami. Ci robotnicy byli rónież świadomi olbrzymiego znaczenia ich przemysłu i chciwości jaka go otacza.

Natura przemysłu naftowego oznaczała, że jest jest wysoka proporcja stanowisk technicznych i bliski związek między robotnikami i kierownikami średniego szczebla oraz wysoka dyscyplina pracy, która jest niezbędna dla zachowania bezpieczeństwa pracy i również bezpieczeństwa w czasie konfliktów.

To jest również przemysł narodowy w którym siła robocza jest złożona zarówno z ludzi z określonego terenu jak i innych, z innych części kraju, wybranych na podstawie swoich umiejętności.
Przemysł sam w sobie łączy nie tylko pracowników na polach naftowych, które rozciągają się na szerokich obszarach, ale również pracowników pewnej liczby spokrewnionych zajęć, włączając usługi produkcyjne takie jak wiercenia, rafinerie, transport rurociągowy, terminale, tankowce, pola butelkowania gazu i inne.

Robotnicy i profesjonalny personel tych przeróżnych zawodów i związanych z nimi firm zorganizowali się w Generalnym Związku Pracowników Naftowych w Regionie Południowym, do którego później wstąpoli inni, żeby powołać Iracką Federację Związków Naftowych, która aspiruje do reprezentowania pracowników tego sektora w całym Iraku.
Te związki i federacja powstały w pierwszych tygodniach amerykańskiej okupacji Iraku, i narodziły się w walce z najemnymi ramionami amerykańskiej okupacji, włączając Halliburtona i pracowników kontraktowych tej firmy, którzy zostali wyznaczeni do utworzenia hegeminii na złożami naturalnymi w stylu kolonialnym. Robotnicy zmusili tych najemników do wycofania się i ustanowili zasady na jakich przemysł naftowy miał działać w czasie póżniejszego okresu.

 

W swoich akcjach, pracownicy połączyli swoje żądania dotyczące praw pracowniczych z głównym problemem narodowym i kontynuowali długą tradycję organizacji praciwniczych i aktywizmu w Iraku, przerwaną przez okres szalenie skuteczniej penetracji i tłumienia. IFZN dzisiaj stoi na czele pracowniczych, narodowych i demokratycznych walk w Iraku.
Pracownicy na polach południowych jak również gdziekolwiek w kraju razem z innymi częściami przemysłu naftowego zachowali wysoki poziom czujności i oddania swojej branży i swojemu krajowi w tym krytycznym czasie, utrzymując produkcję w najbardziej męczących warunkach uznając to za obowiązek w stosunku do reszty społeczeństwa.

Nie jest to więc zaskakujące, że powinni oni żądać uznania swojej roli i prawa do pełnej konsultacji nad przyszłością swojej branży i krajowymi złożami naturalnymi Iraku. Kontynuują oni odrzucenie prób przejęcia [branży] przez międzynarodowe firmy naftowe na podstawie proponowanego Prawa o Ropie i Gazie i wchodzą w coraz większy konflikt z rządem, który jest uzależniony od ochrony i wsparcia sił okupacyjnych. Rząd tworzy kryzys w relacjach z IFZN poprzez zgadzanie się na żądania związku a potem odstępowanie od tego, popychając pracowników do poważnej akcji strajkowej.
Niekompetencja i korupcja powszechne pod okupacją amerykańską przejawiają się tym, że istnieje poważny kryzys paliwowy i również niezdolność do przeprowadzenia jakiejkolwiek odbudowy powojennej.
Rząd ma jednak wielkie zasoby finansowe, dzięki którym może próbować konfrontować związki w tym samym czasie gdy próbuje wzbudzać wrogość wśród społeczeństwa w związku z niedoborami paliwa i brakami odbudowy, winiąc za to robotników.
Jednakże, także pracownicy utrzymali solidarność między różnymi częściami branży i otrzymują wsparcie od innych związków i bardzo szrokie zrozumienie ze strony opinii publicznej w kwestii prawa naftowego oraz w sprawie rządowej korupcji i poddańczości względem okupacji.

 

Nadchodzące miesiące będą bardzo ważne dla przyszłości ruchu pracowniczego w Iraku i dla krajowej kontroli nad złożami naturalnymi. Rząd ignoruje objekcje pracowników naftowych i wielu innych w całym Iraku w kwestii proponowanego Prawa o Ropie i Gazie i zamiast tego grozi aresztowaniem pracowniczych przywódców. Iracka Federacja Związków Naftowych musi mieć wsparcie międzynarodowego ruchu pracowniczego.

 

Kamil Mahdi jest irackim wykładowcą Ekonomii Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie Exeter w Wielkiej Brytanii.

 

Artykuł pochodzi z lipcowego numeru miesięcznika Socialist Review
tłum. B. Zindulski

Komentarze są wyłączone